📜Księga Przepowiedni

Stalking Wolf urodził się w 1873 roku w plemieniu Apaczów.

Szaman uzyskuje swoje zdolności podczas inicjacji, podczas której styka się ze swoim duchem opiekuńczym (zwykle jednym z poprzedników, którego funkcję przejmuje).





Proroctwa



W 1920 r. Indianin Apache Stalking Wolf ujrzał w czterech wizjach postępującą apokaliptyczną katastrofę spowodowaną przez ludzi.





1. widok


Świat, w którym się znalazł, nie przypominał niczego, co kiedykolwiek znał.



Jest to suche miejsce z bardzo małą roślinnością.



W pewnej odległości ujrzał wioskę, choć zbudowaną z namiotów, szmat i płócien, bez żadnych naturalnych materiałów ziemi.


Gdy zbliżał się do wioski, ogarnął go smród śmierci, który przyprawił go o mdłości.



Słyszał rozdzierające serce płacze dzieci, jęki starszych, a wszędzie odgłosy choroby i rozpaczy.



Ciała leżą w otwartych grobach i czekają na pochówek; ich zniekształcone twarze i skrajna szczupłość mówią mu, że umarli z głodu.


Ciała wyglądają bardziej jak szkielety niż ciało; i dzieci, dorosłych i starców…



Wydaje mu się, że wszyscy należeli do ludzi rasy czarnej lub brązowej, ale teraz ich skóra zmieniła kolor na popielatoszary.

Kiedy dziadek wkracza do wioski, horror życia głodowego boli go jeszcze bardziej.



Dzieci ledwo chodzą, starcy leżą i umierają, a wszędzie słychać krzyki bólu i przerażenia.



Smród śmierci i świadomość rozpaczy ogarnia Dziadka, zagrażając mu z tej wsi.



To wtedy dziadkowi ukazał się starszy, który początkowo mówił językiem, którego nie rozumiał.



„Dziadek” wtedy zdaje sobie sprawę, jak mówi starszy, że to duch człowieka, który nie ma już ciała, człowieka, który przeszedł duchową ścieżkę, prawdopodobnie od szamana tego plemienia.



Od tego momentu zrozumiał, co ten starzec próbował mu powiedzieć.

Starszy przemówił łagodnym głosem: Witamy w miejscu, które można nazwać „krainą głodu”.



Pewnego dnia świat spojrzy na to wszystko z przerażeniem i zrzuci winę na klimat i ziemię.



Będzie to pierwszy znak ostrzegający świat, że człowiekowi nie wolno żyć poza prawami Stworzenia ani walczyć z Naturą.



Jeśli świat zrozumie, że ponosi winę za ten bezsensowny głód, wyciągnie z tego wielką lekcję.



Ale boję się, że świat nie będzie obwiniał siebie, ale natury.



Świat nie zobaczy, że stworzył to miejsce śmierci, zmuszając tych ludzi do posiadania zbyt wielu rodzin.



Kiedy naturalne prawa tej krainy zostały złamane, ludzie popadli w głód, tak jak Natura głodzi jelenie zimą, kiedy ich liczba staje się zbyt duża w stosunku do terytorium, które je utrzymuje.

Starszy kontynuował: Ten lud powinien był zostać pozostawiony sam sobie.



Kiedyś zrozumieli, jak żyć z ziemią, a ich obfitość mierzona była szczęściem, miłością i pokojem.



Ale wszystko to zostało im odebrane, gdy świat zobaczył ich jako prymitywne społeczeństwo.



To wtedy świat pokazał im, jak zostać rolnikami i żyć mniej prymitywnie.



To świat zmusił ich do życia poza prawami Stworzenia, w wyniku czego teraz zmusza ich do śmierci.



Starzec powoli zaczął powracać do śmierci i rozpaczy.



Ostatni raz zwrócił się do Dziadka i powiedział: To będzie pierwszy znak.



Głód będzie miał miejsce przed i po tym, ale żaden nie przyciągnie uwagi świata z takim skutkiem jak ten.

Dzieci ziemi nauczą się tych lekcji z tego cierpienia i śmierci, ale świat zobaczy tylko, że pochodzi to z suszy i będzie obwiniał Naturę zamiast obwiniać siebie.

W stanie wyczerpania fizycznego i emocjonalnego „dziadek” zapadł w głęboki sen, ale to właśnie w tym śnie ponownie ukazał mu się duch wojownika, aby przynieść mu dopełnienie, pełne znaczenie pierwszego znaku.

We śnie duch przemówił do Dziadka: To właśnie w tych latach głodu, pierwszej oznaki, że człowieka będzie nękać choroba, choroba, która ogarnie świat i będzie terroryzować masy.



Naukowcy i lekarze nie będą mieli odpowiedzi dla ludzi i ze wszystkich stron podniesie się wielki krzyk w tej sprawie. Choroby zrodzą się z małp, narkotyków i seksu.



Zniszczy człowieka od wewnątrz, zamieniając zwykłą chorobę w śmiertelną katastrofę.



Ludzkość sprowadzi na siebie tę chorobę w wyniku swojego stylu życia, używania seksu i narkotyków oraz życia poza Naturą.



To także jest częścią pierwszego znaku; ale znowu człowiek zignoruje to i będzie kontynuował swoje błędne wierzenia w fałszywych bogów seksu i nieświadomość narkotyków.

Duch kontynuował: Narkotyki spowodują wojny w miastach ludzkich, a narody powstaną przeciwko tym wojnom, przeciwko tym morderczym katastrofom.



Ale narody będą walczyć w niewłaściwy sposób, werbalnie atakując skutki, a nie przyczyny.



Nigdy nie wygrają, dopóki społeczeństwo nie zmieni swoich wartości i nie przestanie gonić za bogami seksu i narkotyków.



To wtedy, w latach pierwszego znaku, człowiek będzie mógł zmienić bieg swojej prawdopodobnej przyszłości.



To wtedy człowiek będzie w stanie zrozumieć wielkie lekcje płynące z głodu i chorób.



Wtedy wciąż będzie nadzieja.


widok 2


Klimat się ocieplił, ziemia wydaje się bardziej sucha, powietrze ciężkie i zakurzone, nie ma roślinności i widzi martwe zwierzęta…



Niebo wydaje się poruszać, falować i pojawia się w nim ogromna, budząca grozę dziura…



Są trzęsienia ziemi.


Wtedy niebo zdawało się falować i zaczęły pojawiać się ogromne dziury.



Otwory przebiły się z grzmiącym i donośnym dźwiękiem, a cała Ziemia, skały i ziemia się zatrzęsły.

Skóra nieba wydawała się rozerwać, tworząc serię ziejących ran, przez które wyciekał płyn przypominający infekcję, wielkie morze pływających śmieci, oleju i martwych ryb.


To przez jedną z tych ran Dziadek zobaczył pływające ciała delfinów, którym towarzyszyły wielkie wstrząsy Ziemi i gwałtowne burze.

Gdy mocno trzymał się drżącej Ziemi, spuścił wzrok i wszystko wokół niego nagle stało się katastrofą.



Hałdy śmieci wznosiły się ku niebu, lasy były wycinane i umierały, wybrzeża były zalewane, a burze stawały się coraz bardziej gwałtowne.



Z każdą mijającą chwilą Ziemia trzęsła się coraz bardziej.


Nagle ziemia przestała się trząść, a niebo przejaśniło.



Wyłaniający się z zakurzonego powietrza zbliżył się duch wojownika, zatrzymał się w niewielkiej odległości od Dziadka.



Kiedy Dziadek patrzył na twarz ducha, widział, że z jego oczu płyną wielkie łzy, a każda łza, która spadła na Ziemię, wydawała piekący dźwięk.


Duch długo patrzył na Dziadka, aż w końcu przemówił i powiedział: „Dziury w niebie”.



Dziadek zastanowił się przez chwilę, po czym zapytał z niedowierzaniem:

„Dziury w niebie?” (dziury w warstwie ozonowej)


A duch mu odpowiedział, mówiąc:

„Wtedy nadejdzie znak zniszczenia człowieka.



Dziury w niebie i wszystko, co widziałeś, mogło stać się rzeczywistością człowieka.


To tam, na początku tego drugiego znaku, człowiek nie będzie już w stanie uzdrowić ziemi jednym fizycznym działaniem.



Od tego momentu człowiek będzie musiał słuchać ostrzeżenia i pracować ciężej, aby zmienić swoją przyszłość.


Ponieważ teraz człowiek będzie musiał pracować nie tylko fizycznie, ale także duchowo, poprzez modlitwę, i ponieważ tylko dzięki modlitwie człowiek może mieć nadzieję na uzdrowienie Ziemi i siebie.


Nastąpiła długa przerwa.


Dziadek myślał, że to niemożliwe, żeby w niebie były dziury.



Dziadek wyobrażał sobie, że na niebie mogą być duchy, ale dziury?



A to, że społeczeństwa Ziemi ich nie zauważą, wydawało mu się mało prawdopodobne.

Duch zbliżył się i przemówił ponownie, prawie szeptem:


„Te dziury są bezpośrednią konsekwencją życia człowieka, jego podróży i grzechów jego dziadków i babć.



Te dziury będą drugim znakiem i będą oznaczać morderstwo jego wnuków.



Staną się dziedzictwem życia człowieka z dala od Natury.



To właśnie w epoce tych dziur myśl ludzkości przekroczyła wielki punkt przejściowy.



Człowiek stanie wówczas przed wyborem, wyborem, czy kontynuować drogę zniszczenia, czy też powrócić do filozofii Ziemi i prostej egzystencji.


Tutaj musi zostać podjęta decyzja, inaczej wszystko będzie stracone”.


Nie mówiąc ani słowa, duch wrócił, idąc w stronę kurzu.


trzeci widok

Następne cztery dni dziadek spędził przy wejściu do jaskini iw tym czasie nic nie przemawiało do niego, nawet Ziemia.

Powiedział, że był to czas wielkiego smutku i samotności oraz czas na przetrawienie wszystkiego, co się wydarzyło.

Zrozumiał, że te rzeczy nie wydarzyły się za jego życia, ale musiały zostać przekazane ludziom przyszłości z taką samą pilnością i mocą, z jaką zostały przekazane jemu.

Nie wiedział, jak mógłby komukolwiek wytłumaczyć te nieprawdopodobne wydarzenia.

Potem siedział bez ruchu przez cztery dni, jakby był z kamienia, a pod koniec czwartego dnia przyszła do niego trzecia wizja.

Z pewnością zrozumieliby to starsi plemienia i szamani, ale nie ludzie, nie mówiąc już o tych, którzy nie byli już połączeni z Ziemią i Duchem.

Kiedy patrzył przez krajobraz w kierunku zachodzącego słońca, niebo nagle zmieniło się w krwistoczerwony płyn.

Jak okiem sięgnąć, niebo było ceglastoczerwone, bez cienia, tekstury czy światła.

Całe stworzenie jakby się zatrzymało, jakby czekało na jakiś niewidzialny porządek.

Czas, przestrzeń i przeznaczenie wydawały się zagubione w zawieszeniu, zamrożone przez krwawe niebo.

Długo wpatrywał się w niebo, w stanie podziwu i przerażenia, czerwony kolor nieba nie przypominał niczego, co kiedykolwiek widział podczas zachodu lub wschodu słońca.

Kolor był ludzki, a nie naturalny, wydzielał teksturę i cuchnący zapach.

Niebo zdawało się palić ziemię, gdziekolwiek się zetknęło.

Gdy niebo pociemniało w noc, gwiazdy świeciły jaskrawą czerwienią, ten kolor nigdy nie opuszczał nieba i wszędzie rozlegały się okrzyki strachu i bólu.

To właśnie z tym znakiem trzeciej prawdopodobnej przyszłości nadzieja zostanie zniweczona.

Życie na Ziemi, tak jak żył człowiek, dobiegnie końca i nie będzie odwrotu, ani fizycznego, ani duchowego.

Nie pamięta, ile dni spędził w wejściu do jaskini, ale nie zrobiło to na nim różnicy, otrzymał wizję, po którą przyszedł. »

Witamy! Zachęcamy do dzielenia się swoimi przemyśleniami i opiniami. Prosimy o szacunek dla innych uczestników dyskusji.