
ROZDZIAŁ 16
Pierwsze Przesunięcie
„Imię nie chroni. Imię przyciąga.”
— Pierwszy Zapis Strażników Echa
Ledwo echo słów Aeliry ucichło nad Morzem
Wspomnień, gdy świat drgnął.
Konstelacja Echa dopiero się narodziła, a
rzeczywistość już próbowała ją zmiażdżyć albo
pochłonąć.
Rian napiął łuk jako pierwszy.
— Coś nas wyczuło — warknął. — I nie jest
przyjazne.
Mira zamknęła oczy.
— Komnata, Której Nie Ma… otwiera się. Legion
jest już w środku. Chcą Pierwsze Echo.
Orin zacisnął dłoń na tarczy.
— Więc nie będziemy grzecznie czekać.
Aelira spojrzała na Riana.
— Prowadź nas.
Przez Pęknięcia
Rian prowadził ich przez szczeliny rzeczywistości.
Znał te ścieżki aż za dobrze. Za każdym skokiem
widział inne wersje Aelionu — płonące ulice,
zapomniane twarze. Zaciskał zęby, ale szedł dalej.
— Trzymajcie się razem! — krzyknął. — Jak się
rozdzielimy, każdy z nas zginie sam!
Komnata, Której Nie Ma
Wypadli w wirujące serce Komnaty.
Była ogromna i żywa. Ściany zbudowano z tysięcy
nakładających się wspomnień — migoczące
obrazy uśmiechów dzieci, pierwszych pocałunków,
ostatnich pożegnań. Schody prowadziły donikąd i
znikały w połowie drogi. Głosy dawnych
Strażników szeptały w powietrzu, czasem
ostrzegawczo, czasem żałośnie. Cała przestrzeń
pulsowała niestabilnym rytmem, jakby sama
Komnata nie była pewna, czy chce ich przyjąć, czy
zniszczyć.
W centrum, na kryształowym piedestale,
pulsowało Pierwsze Echo— najstarsze
wspomnienie ludzkości.
Wokół niego — sześciu Legionistów Zerowego
Czasu.
Walka o Pierwsze Echo
Rian skoczył na zrujnowaną kolumnę i rozpoczął
ostrzał. Pierwsza strzała powaliła dowódcę
Legionu, przecinając nić jego linii czasu.
Ale Legion był przygotowany.
Fala pustki zrzuciła Riana na ziemię. Wspomnienia
jego martwego świata wlały się w niego z całą
mocą. Orin został otoczony. Mira krzyknęła, gdy
jeden z Legionistów sięgnął ku niej
zapomnieniem.
Wtedy Echor rzucił się naprzód i osłonił Mirę
własnym ciałem. Ciemność uderzyła w niego, ale
wytrzymał.
Rian uniósł się na kolanach. Oczy miał pełne łez,
ale uśmiechał się dziko.
— Może. Ale tym razem… nie jestem sam.
Jego strzała, wzmocniona mocą Konstelacji,
rozerwała wroga.
Aelira dotarła do piedestału. Gdy wyciągnęła dłoń,
Pierwsze Echo nie tylko odpowiedziało na jej
dotyk. Rozpoznało ją. Jakby czekało właśnie na nią
od początku Epoki Echa.
Przez całą Konstelację przebiegła fala ciepła —
pierwszy śmiech dziecka, pierwsze „kocham cię”,
pierwsze „nie zapomnę”.
Pięć świateł połączyło się w idealny wzór.
Legion cofnął się.
Dowódca, zanim zniknął w czerni, spojrzał na nich
z nienawiścią i wysyczał:
— Za późno… On już się obudził.
Po bitwie
Komnata zaczęła się stabilizować. Pierwsze Echo
spoczęło w dłoni Aeliry.
Rian oparł się o kolumnę.
— Widziałem to już raz… Ale nigdy nie czułem, że
możemy wygrać.
Mira uśmiechnęła się słabo.
— Komnata 25 jest bliżej. Ale coś za nią się budzi.
Orin skinął głową Rianowi z szacunkiem.
Aelira spojrzała na swoją Konstelację — na Riana,
Mirę, Orina i Echora.
— Od dziś Legion wie, kim jesteśmy. Wiedźcy
Czasu. Konstelacja Echa.
W oddali, w czarnym śladzie na Morzu
Wspomnień, coś poruszyło się gwałtownie.
Od tej chwili nie byli już tylko poszukiwaczami
Komnaty 25.
Stali się celem wszystkich, którzy bali się, że
Pierwsze Echo przetrwa.
Nie tylko polowali.
Teraz byli ścigani.


Cześć, Darco 🙂
Nie znałam wcześniej tej muzyki, więc Twoje
skojarzenie jest dla mnie jak otwarcie nowej
bramy. Pozdrowionka!
Świetnie się to czyta przy płycie 'Olias of Sunhillow’ Jona Andersona.
Ten kawałek świetnie koresponduje: https://youtu.be/mRHC-nTufaQ?si=p5LUR3DDbAPmkvjw