
ROZDZIAŁ 15
Las, Który Pamięta Gwiazdy
„Nie ma większej odwagi niż pozwolenie, by przeszłość Cię zmieniła.”
— Kroniki EchoZeit
Za Zasłoną
Międzyświat zamknął się za Aelirą z głuchym
trzaskiem, jakby pod ciężarem całej historii świata
pękło zamarznięte jezioro czasu. Echo tego
dźwięku nie ucichło. Wnikało w skały, w powietrze
i w jej serce.
Nie było drogi powrotnej.
Echor Bez Imienia szedł przed nią, zostawiając
ślady z gasnących gwiazd. Powietrze pachniało
deszczem, który jeszcze nie spadł. Gwiazdy na
niebie nie świeciły — oddychały.
Las, Który Pamięta
Las nie był miejscem. Był pamięcią. Każde drzewo
było życiem, które kiedyś istniało. Każdy liść
szeptał czyjeś imię. Korzenie oplatały czas niczym
żyły oplatające serce świata. Las nie patrzył
oczami. Pamiętał. To wystarczało.
Gdy Aelira dotknęła pierwszego pnia, obce
wspomnienia wlały się w nią gwałtownie. Rian
oddał jedno ze swoich bez wahania. Orin walczył
siłą. Mira prawie utonęła w wirze przyszłości. Las
wybierał, co zabrać.
Ogród Pierwszego Światła
W ogrodzie każdy kwiat był narodzinami czegoś
czystego. Piękno okazało się najgroźniejszą
pułapką. Dopiero gdy Rian strzelił w najjaśniejszy
kwiat, a Orin rozbił kolejny tarczą, iluzja pękła.
Mira zapłaciła najwyższą cenę.
Strażnik Zasłony i Próba Ciszy
Wszystkie Echory uklękły, gdy z mgły wyłonił się
Strażnik Zasłony — istota o sierści utkanej z
rozgwieżdżonego nieba.
Zadał pytania, które sięgały głębiej niż kości.
Nawet wiatr ucichł, jakby sam bał się odpowiedzi.
Cisza trwała tak długo, że Aelira zaczęła słyszeć
bicie własnego serca. Potem zrozumiała, że to nie
jej serce. To biło serce Lasu.
Zasłona testowała kłamstwa. Każdy z nich
przeszedł, zostawiając za sobą fragment siebie.
Latarnia Ostatniego Echa
Na samotnej wyspie pośród Morza Wspomnień
wznosiła się Latarnia. Jej światło nie rozpraszało
ciemności. Ono przypominało, że kiedyś istniał
świt.
Echor dotknął jej powierzchni. Na krótką chwilę w
jego oczach zapłonęło prawdziwe wspomnienie.
Uśmiechnął się.
— Pamiętam… światło.
Wtedy niebo pękło.
Narodziny Konstelacji
Oko Ciemności otworzyło się i zaczęło pożerać
wspomnienia Latarni.
— Razem! — krzyknęła Aelira.
Nie ruszyli jako czworo wojowników i jedno Echo.
Ruszyli jak jedna Konstelacja. Pięć świateł
połączyło się w znak starszy od gwiazd. Oko po raz
pierwszy nie zobaczyło ofiar. Zobaczyło coś, czego
nie potrafiło pożreć.
W tym momencie światło Latarni spłynęło na nich
jak namaszczenie.
Aelira uniosła głowę.
— Nie jesteśmy już samotnymi wędrowcami —
powiedziała głośno.
— Od dziś jesteśmy Wiedźcami Czasu. Razem
tworzymy Konstelację Echa.
Aelira spojrzała na swoich towarzyszy. Nie byli już
ludźmi, których połączył przypadek. Stali się
gwiazdami jednego nieba.
Echo poniosło te słowa przez Morze Wspomnień.
Las odpowiedział szelestem tysięcy liści-klepsydr.
Latarnia rozbłysła światłem, którego nie widziano
od początku Epoki Echa.
Tego dnia nie narodziła się jedynie drużyna.
Narodziła się legenda.
A pierwszą gwiazdą tej legendy stało się Echo,
którego nie zdołała pochłonąć żadna ciemność.
A gdzieś, daleko poza granicami czasu, Legion
Zerowego Czasu po raz pierwszy od tysiąca lat…
poczuł strach.

